Chcę napisać kilka zdań jak tu jest - na zielonej wyspie. Poza tymi bardzo rzucającymi się różnicami poniżej, są też podobieństwa (ale o tym innym razem).
W Irlandii jeździmy po lewej stronie i analogicznie po prawej mamy kierownicę, gwarantuję, że nie łatwo jest się przestawić, ale nie ma wyjścia. Komunikacja miedzy miastowa i podmiejska prawie nie istnieje, bez własnego środka lokomocji przy tej pogodzie jest to bardzo ograniczone.
Jeśli chodzi o ludzi, mało jest wykształconych, chodź to nasze, młodsze pokolenie 20-30 latków uczy się i prawie standardowo po studiach w ramach praktyk wyjeżdżaj do Australii lub Nowej Zelandii. Populacja rodowitych Irlandczyków to ok. 4 ml ludzi, czyli prawie dziesięciokrotnie mniej niż Polaków. Jeszcze 20-15 lat temu za chlebem emigrowali do Anglii, USA czy wspomnianych wyżej Australii i Nowej Zelandii (tak jak teraz my).
Jedzenie - to co wyprodukuje MC'Donald czy Burger King cieszy się największą popularnością zwłaszcza u najmniejszych grubasków. Nie mają żadnych narodowych dań, a to co można kupić w sklepach to amerykańska moda na kurczaki.
Wraz z rozwijaniem sie irlandzkiej gospodarki, podnoszeniem płac a co za tym idzie warunków życia, ludzie stali się coraz bardziej wygodni, leniwi i rozrzutni. Już o 9 rano pod sklepami z ubraniami zbierają się kolejki nastolatek czekających na otwarcie.
Jako że na irlandzkich samochodach ciąg liczb i liter na rejestracjach jest zamierzony, pierwsze 2 cyfry oznaczają rok produkcji samochodu, przykładowo 07-C-1234, co znaczy w 2007 zarej. w county Cork. Jest dopiero połowa roku a już co 4 samochód mijany ma rejestrację z tego roku.
Jeszcze przy ogólnej charakterystyce nie sposób ominąć budownictwa. Przy pomocy naszej narodowej gwardii budowlanej osiedla domków jednorodzinnych powstają jak grzyby po deszczu. Nikogo to nie dziwi, bo ilość imigrantów przybyłych na wyspy w ciągu minionych lat jest ogromna, tym bardziej, że koszt wynajęcia mieszkania w bloku jest dwukrotnie większy, a mieszkania są budowane jedynie w mieście. Z drugiej strony możliwość wynajmu domku w rozsądnej cenie pozwala na naprawdę normalne życie w domu z ogródkiem, parkingiem i piętrami ;)
Dobra, wystarczy tych moich wywodów na tematy najbardziej rzucające się w oczy. Mam nadzieje że nie zmienię zdania na temat tego kraju, ale też nie mówię że jest to raj obiecany.
Właściwie do napisania tej notki skłoniło mnie przeglądanie archiwum.
Pomiędzy moimi 3 notkami jest rok różnicy, nie wspomnę ile to mój blog ostatnio w marcu świętował. Gdyby to było dziecko, to już ładnie w 5 urodziny wołałoby mamusiu ;)
Cóż muszę przyznać, że się od niego trochę odzwyczaiłam, po prostu tzw. życie.
A dużo przez ten ubiegły rok się zmieniło.
24 kwietnia minął rok od kiedy przebywam w Irlandii. Od listopada 2006 pracuje w jednej firmie z mężem w dziale sprzedaży i dystrybucji. Irlandia jest bardzo przyjaznym krajem, trochę podobnym do Polski (w przeciwieństwie do UK czy USA). Jest bardzo zielona i mało zaludniona. W przeciwieństwie do Polski gdzie nie ma już prawie bezpańskiego m2 ziemi tutaj jest wiele terenów dziewiczych. Poza tym kraj ten rozwija się w szaleńczym tempie, głównie przy pomocy naszych rodzimych pracowników ( osiedla powstają tu w czasie kilku miesięcy).
Chciałabym tu częściej móc coś napisać, ale po 8 h siedzenia przy komputerze w pracy, rzadko mam możliwość przelać coś sensownego do bloga.
Mam nadzieje, że ktoś tu jeszcze zagląda ;)
Dzisiaj mój mężuś ma urodziny.
Życzę mu żeby pozostał taki jaki jest!
100 lat :* :*
Niewiarygodne...
Mój blog 16 marca 2007 skończył 5 lat.
Zapowiadam re-edycję.
Zbyt dużo mi się z nim kojarzy by pozwolić by mi go zabrano.
Dziekuję za uwagę!